Kontakt skóra do skóry jako najlepszy start w laktacji

Często myśląc o zakończeniu ciąży to poród jest dla pacjentek punktem kulminacyjnym. Towarzyszy mu wiele emocji, ale to właśnie czystą radość eksplodującą w momencie zobaczenia dziecka pacjentki określają jako uczucie, które pamiętają najlepiej. Bezpośrednio po zobaczeniu dziecka w przypadku fizjologicznego przebiegu porodu, mama ma szansę również poczuć malucha wszystkimi swoimi pozostałymi zmysłami. To właśnie kontakt skóra do skóry rozpoczyna wspólną drogę całej rodziny – mamy, taty i noworodka.

Skóra do skóry drogą do udanej laktacji?

Czytając o kontakcie skóra do skóry większość rodziców ma świadomość jego zbawiennego wpływu na budowanie więzi oraz kolonizację noworodka florą bakteryjną mamy. Jednak niewiele osób wie, że kontakt skóra do skóry ma również kluczowe znaczenie dla prawidłowego zainicjowania karmienia piersią. Często rodzice spotykają się również z pojęciem „breast crawl”, czyli samodzielnej wędrówki noworodka w celu rozpoczęcia karmienia piersią. Dla dziecka jest to ogromny dystans do przebycia – od brzucha mamy, gdzie został bezpiecznie ułożony przez położną, do piersi, czyli źródła komfortu termicznego, emocjonalnego i żywieniowego. Mimo tego, że często staramy się pomóc dziecku z pierwszym karmieniem, możemy, całkowicie nieświadomie, przeszkodzić mu w jego wędrówce do piersi. O tym jak wspierać noworodka w jego drodze do pierwszego karmienia przeczytacie poniżej.

Breast crawl

Wędrówka noworodka do piersi składa się z kilku etapów.

  • Płacz
    • Bezpośrednio po porodzie, jak już wspomniano, noworodek ułożony jest na brzuchu lub klatce piersiowej mamy i osuszany. Wtedy też zaczyna się głośny i donośny płacz dziecka. Większość tłumaczy sobie, że to niezadowolenie związane jest z wyjściem z cichego, ciemnego środowiska do takiego, które jest naładowane dużą liczbą bodźców. Tłumaczenie to nie jest do końca błędne, natomiast sam krzyk ma również znaczenie dla zdrowia noworodka. W ten sposób rozpręża on płuca, umożliwiając prawidłowe oddychanie, a przez to również prawidłowe natlenowanie krwi i narządów wewnętrznych. Wcześniej tlen, jak również inne składniki czerpał od mamy, natomiast teraz musi zadbać o to samodzielnie.
  • Relaksacja

    • Następnie nadchodzi czas relaksacji, kiedy noworodek odpoczywa po porodzie. Wtedy zazwyczaj nie porusza się zbyt dużo i korzysta z ciepła, i obecności mamy. Może też zapaść w krótką drzemkę, podczas której nabiera siły na kontynuowanie swojej wędrówki w kierunku piersi. Czasami na tym etapie próbujemy przystawić malucha do piersi, a mamy martwią się, że dziecko nie otwiera ust lub nie chce ssać piersi. Nie oznacza to, że maluch nie chce do tej piersi podążyć. Jako, że samo karmienie wiąże się dla noworodka z niemałym wysiłkiem należy pozwolić mu na krótkie złapanie oddechu.
  • Droga do piersi

    • Po krótkim okresie braku aktywności noworodek zaczyna się budzić i otwierać oczy. Może zacząć poruszać nogą lub ręką. Często w tym okresie dzieci reagują również na głos mamy lub taty. Wobec tego warto do nich mówić, aby podtrzymywać kontakt i zauważyć ten moment. Stopniowo maleńkie ruchy przeradzają się w coraz większe ruchy. Aż w końcu wydaje się, że noworodek zaczyna klęczeć na brzuchu mamy i powoli czołgać w kierunku piersi. Wtedy też często chcemy pomóc dziecku i przenosimy go natychmiastowo na pierś. Natomiast warto pamiętać, że noworodek jest kompetentny i w tej sytuacji również poradzi sobie sam. Kiedy noworodek dotrze do piersi ruchy rąk i nóg stopniowo ustają, a dziecko cieszy się swoim osiągnięciem przechodząc w stan relaksacji i zbierając siły na kolejne ważne czynności.
  • Przystawienie do piesi

    • Po całej tej wędrówce w końcu nadchodzi moment, na który wszyscy czekamy – przystawienie noworodka do piersi. Początkowo możemy mieć wrażenie, że dziecka nie interesuje samo karmienie z piersi, gdyż poprzedzone jest ono znów wieloma ruchami przygotowującymi na ten moment. Noworodek może uderzać pierś piąstkami lub ją masować. Nie oznacza to frustracji czy niepokoju. W ten sposób próbuje on wysunąć brodawkę, aby móc ją łatwiej uchwycić. Następnie przychodzi czas na odczuwanie piersi przez dziecko prawie wszystkimi zmysłami. Możemy zaobserwować wąchanie brodawki mamy, a także jej smakowanie. Właśnie ten moment lizania jest czasami błędnie interpretowany jako ssanie. Po takim przygotowaniu nadchodzi czas na kluczową i wyczekiwaną chwilę – poszukiwanie brodawki i jej samodzielne uchwycenie. Często noworodek wykonuje tą czynność na zasadzie prób i błędów, czyli kilkakrotnie odchyla głowę i stara się nasadzić ją na pierś, co z perspektywy mamy może wyglądać trochę jak praca dzięcioła. Natrafienie na pierś z szeroko otwartymi ustami pozwala na jej prawidłowe uchwycenie i rozpoczęcie ssania.

    Aspekty przebiegu pierwszego karmienia z piersi są bardzo indywidualne. Niektóre noworodki ssą pierś bardzo krótko, a następnie usypiają wtulone w mamę. Natomiast są też takie wykazujące bardzo dużą aktywność podczas kontaktu skóra do skóry i ssące pierś przez niemalże pełne dwie godziny. Samo karmienie może być też przez dziecko przerywane, co oznacza, że noworodek ssie pierś przez pewną ilość czasu, a następnie przez kolejne kilka minut odpoczywa.

    Ciesz się chwilą

    Często niepokój wzbudza brak słyszalnych przełknięć lub obawa o odpowiednią ilość pokarmu. Należy pamiętać, że nawet kilka kropel siary połkniętych przez dziecko w tym momencie ma już ogromne znaczenie w kontekście zdrowotnym. Mała ilość pokarmu na etapie inicjacji laktacji jest sytuacją naturalną, a wręcz pojawiają się hipotezy, że pełni funkcję ochronną dla niezaadaptowanego jeszcze noworodka i przyczynia się do wykształcenia prawidłowej koordynacji ssania, połykania i oddychania. W takim momencie warto spróbować cieszyć się tymi pięknymi chwilami, a ewentualne obawy wyjaśniać w innym czasie.

    Myśli o kontakcie skóra do skóry nie powinny ograniczać się tylko do tematu porodu. W przypadku wielu problemów laktacyjnych jako specjaliści ochrony zdrowia polecamy wykorzystać go właśnie w takich trudnych sytuacjach. Ponadto kontakt ten można kontynuować również na oddziale położniczym, a następnie w domu, rozwijając w ten sposób więź i budując bliskość z noworodkiem.

    Autor: mgr Michalina Bednarska, doradca laktacyjny